Taki pomysł przyświecał debiutowi Komy Natsumi, a przyszłość, w jakiej usytuowała akcję jest tak bardzo odległa, że wyznacza niemal kres historii ludzkości.
W tej postapokaliptycznej scenerii dwóm dziewczynkom po raz pierwszy w życiu nadarza się okazja, by skorzystać z magnetowidu, co wzbudza w nich emocje, jakie ich współczesne rówieśniczki najpewniej odczuwałyby przy korzystaniu z PRL-owskiego diaskopu marki Ania. Nie tylko wiekowe urządzenie jest im jednak obce, ale również legenda o przemykającej kablami cinch z odtwarzacza do telewizora, a następnie wychodzącej za pośrednictwem ekranu utrapionej, mszczącej się na świecie za wyrządzone jej krzywdy młodej kobiecie, więc zamiast krzykami, witają ją radością i śmiechem.
Sadako miała już kilka wcieleń, to pierwotne - z powieści Kojiego Suzukiego - jest zresztą zgoła odmienne od najpopularniejszego, przedstawionego w filmie Hideo Nakaty z 1998 roku. Można na nią natrafić również w grze wideo "Dead by Daylight"; w ramach akcji reklamującej film "Sadako vs Kayako" zagrała ze swoją "koleżanką po fachu" w baseball w przerwie meczu pomiędzy dwiema profesjonalnymi drużynami; a w 2019 roku powstała inna manga z jej udziałem - "Sadako-san and Sadako-chan", gdzie mała Sadako pomagała dużej odnaleźć się w czasach streamingu i mediów społecznościowych. Choć jej przeszłość jest tragiczna, a pierwszy film japoński film to jeden najdoskonalej poprowadzonych (w zgodzie z japońską strukturą fabularną kishōtenketsu) horrorów w historii, dzisiaj może być wymieniania jednym tchem z Goku, Pikachu i Totoro jako maskotka japońskiej popkultury. Groteskowa, ale niezmiennie popularna, co musiało w końcu doprowadzić do opowiedzenia o niej w sposób przystosowany do publiczności w znacznie młodszym wieku.
Można się irytować na ocieplanie wizerunku symbolu strachu, ale to nie pierwszy raz, kiedy podobne próby są podejmowane - w latach 80. w Ameryce przekształcanie bohaterów skierowanych jednoznacznie do dorosłego widza (pokroju Johna Rambo, Robocopa czy Toksycznego Mściciela) w postacie z kreskówek stało się wręcz trendem. Czasami dochodziło nawet do całkowitego przewartościowania, które przyćmiło pierwowzór, jak przy "Wojowniczych Żółwiach Ninja", które w pierwszych komiksach zdecydowanie nie przypominały wesołych pizzaholików znanych z animacji z 1987 roku i wszystkich późniejszych. Sadako przefiltrowana na podobną modłę nie wzbudza lęku, bo jej nowym towarzyszkom brakuje odpowiedniego kontekstu, a my możemy dostrzec w niej nie beznamiętną morderczynię, tylko kogoś na wzór Tarzana - dziki żywioł wyciągnięty wprost z odmiennej rzeczywistości.
Sadako według Natsumi na ogół przypomina nieco wycofaną nastolatkę, która gdyby tylko przyszło jej żyć w innych warunkach, pewnie zasłuchiwałaby się w Sweet Pill i czekała na kolejną wizytę w salonie, by dołożyć jeszcze jeden ignorant tattoo na ramieniu. Jej cel pozostaje jednak niezmienny - zniszczyć ludzkość, ale trudno go zrealizować, gdy ludzkość niemal całkowicie sama siebie wykończyła. Stąd przewrotna, kompromisowa znajomość z dwiema nowymi koleżankami, która ma służyć rozprzestrzenianiu klątwy w każdym jeszcze możliwym zakresie, ale przy okazji udaje się między innymi zdobyć buty i poprawić wygląd włosów, ucywilizować straszydło ze studni, choć niewiele to znaczy na wyludnionym pustkowiu. Kiedy pojawia się sposobność, Sadako zabija napotkane osoby, ich twarze nie wykręcają się jednak w przerażającym grymasie - każda z nich żyje już tylko siłą rozpędu, kiedy więc trafia się szansa na przerwanie tej prawdziwej klątwy, przybierającej formę samotności i tęsknoty, nie stawiają oporu.
"Sadako i koniec świata" intryguje emocjonalnym kolażem, komedią wymieszaną z tragedią. Nie straszy, ale potrafi bawić i wzruszać, ukazując tytułową bohaterkę niejako w odwrotnej roli od znanej z filmów - na powrót odnajdującą resztki człowieczeństwa w świecie, w którym ludzi właściwie już nie ma.
Sadako i koniec świata
Tytuł oryginalny: Shuumatsu no Sadako-san
Polska, 2023
Waneko
Scenariusz: Koma Natsumi
Rysunki: Koma Natsumi