Fabuła "Spider-Man Uniwersum" jest niedorzeczna. Kingpin otwiera portal pomiędzy równoległymi światami, co - rzecz jasna - może doprowadzić do zagłady każdego z nich, ale na ratunek przybywa kolorowa grupa ofiar radioaktywnego pająka. Można by to odebrać jako stworzenie pretekstu do wypromowania kilku nowych postaci (zwłaszcza Milesa Moralesa i Gwen Stacey w roli Spider-Woman), które zdobyły już uznanie w świecie komiksu, ale osobom realizującym swoją superbohaterską pasję wyłącznie w kinach pozostają nieznane. Można by, gdyby ta niedorzeczność nie została podkręcona do ekstremum, sparowana z absurdem i przede wszystkim fenomenalną animacją, jakiej nigdy wcześniej nie widzieliście.
.jpg)
Za reżyserię, scenariusz i produkcję "Spider-Man Uniwersum" odpowiada szereg osób, ale wygląda na to, że decydujące zdanie miał duet Chris Miller i Phil Lord - ten sam, który stworzył świat znany z "Lego: Przygody". W ich intencji oglądanie filmu miało przypominać wejście w komiks i faktycznie oryginalny sposób animacji przypomina to, co oddani fani znali już z zeszytów wydawanych przez Marvela (albo TM-Semic czy Egmont), a z drugiej strony wiele elementów może kojarzyć się także z urokliwie niedorzecznym uniwersum Lego. Odnalezienie pożądanego stylu nie było jednak łatwe, według producentów po roku mieli dopiero dziesięć sekund materiału, z którego byli naprawdę zadowoleni. Przepisem na sukces - w dużym skrócie - okazało się zatrzymywanie każdego jednego kadru stworzonego przez komputer i pracowanie nad nim technikami dwuwymiarowymi, przemienianie w kadr komiksowy.
Jakby tego było mało, bohaterowie przybywają z różnych, inaczej narysowanych światów, więc czasami możemy podziwiać wyciągnięty jak ze snu świat Ghost Spider (wcześniej znanej pod niedorzecznym przydomkiem Spider-Gwen); kiedy indziej czarno-białe realia Spider-Mana Noir (dorównujące powagą Batmanowi); jest też Spider-Ham wyglądający jak żywcem wyciągnięty z kreskówki dla dzieci; a także SP//dr: - postać rodem z anime. Wykonanie jest do tego stopnia imponujące, że na scenariuszowe słabości nie trzeba nawet przymykać oka, bo zostajemy po prostu oślepieni artystycznym majstersztykiem zespołu pracującego nad tym materiałem.
.jpg)
Współczesny widz tego typu, głęboko osadzonych w popkulturze, produkcji oczekuje od nich nawiązań do dzieł wcześniejszych i oczywiście oczekiwania te zostają spełnione. Jest chwila dla Spider-Mana wykreowanego przez Sama Raimiego (tak, dla niesławnej sceny tańca także), jest chwila dla wersji Toma Hollanda, a jeżeli wytrzymacie do końca napisów, to zobaczycie również znakomite odtworzenie pierwszego animowanego serialu z 1967 roku. Jakie stoi za tym przesłanie? Wszyscy możemy nosić maski? Wszyscy możemy być bohaterami? Trochę to naciągane, a w dodatku poza Milesem Moralesem i Peterem Parkerem większość postaci zostaje potraktowana bardzo powierzchownie (szkoda zwłaszcza Kingpina, którego motywacja jest tutaj nawet bardziej dramatyczna niż w netflixowym "Daredevilu"). Tę średnią historię oprawiono jednak z taką pasją i tak wielkim szacunkiem dla komisowego źródła, że można jej wybaczyć znacznie więcej niż chociażby ekranizacji "Batman: The Killing Joke", której autorzy najwyraźniej nie zrozumieli, z jaką publicznością będą mieli do czynienia.
Jeszcze przed premierą wszystko wskazywało na to, że film stanie się kasowym przebojem i studio już potwierdziło prace nad kontynuacją przygód Milesa Moralesa, a także nad spin-offem poświęconym kobietom-pająkom - Ghost Spider, Spider-Woman (Jessica Drew) i Silk. Rozważana jest również produkcja krótkich historyjek ze Spider-Ham w roli głównej. Zadanie będzie o tyle trudniejsze, że efektu świeżości nie da się powtórzyć, ale sądząc po zwiastunach "Lego: Przygoda 2", Miller i Lord są w stanie zapewnić nam jeszcze kilka lat świetnej rozrywki.
Spider-Man Uniwersum
Tytuł oryginalny: Spider-Man: Into the Spider-Verse
USA, 2018
Sony Pictures Animation
Reżyseria: Bob Persichetti, Peter Ramsey, Rodney Rothman
Obsada: Shameik Moore, Jake Johnson, Hailee Steinfeld