Najwcześniejszy materiał zespół wydał osiem lat temu, zaczynał od krótkich, przyprawionych brudem lat 90. indie-rockowych piosenek. Zabawa tą formułą trwała przez jakiś czas, aż w końcu Joanna Świderska (basistka), Piotr Mączkowski (perkusista) i Łukasz Ciszak (gitarzysta i klawiszowiec) zainteresowali się muzyką eksperymentalną.
Punktem zwrotnym dla Guiding Lights był split z 2020 roku z noise-rockowym duetem braci Swoboda, czyli Columbus Duo. Okazało się to o tyle znamienne, że wydany pół roku po splicie materiał "Cold Reading" zerwał z piosenkami, rozwijał noise'owe tropy spod znaku Shellac (dużej inspiracji Columbus Duo), połączone z coraz bardziej skomplikowanymi podziałami rytmicznymi. Po tamtej obiecującej premierze nastąpiły cztery lata milczenia przerwane tegorocznym "The Document", któremu towarzyszy niestety informacja o bezterminowym zawieszeniu działalności warszawiaków, ale Guiding Lights żegna się najlepszym albumem w karierze.
Poletko math-rockowe w krajowej scenie niezależnej wydaje się prawie niezagospodarowane, a właśnie ten nurt najlepiej opisuje zawartość "The Document". Na płytę składa się dziewięć instrumentalnych utworów, stylistycznie najbliższych czemuś z pogranicza Don Caballero i Slint, ale w dużo bardziej wyciszonym, wygładzonym i oszczędniejszym wcieleniu z lekko jazzującą perkusją. W dużej części materiału powraca też z biegiem czasu schemat plątania kompozycji jak rosnących korzeni drzew albo rozwidlania ich niczym gęstej sieci dróg, dzięki czemu nasuwa się skojarzenie z ostatnimi dokonaniami Horse Lords.
Taka konstrukcja utworów układa się w dźwiękową narrację opisującą ruch. Idealnymi przykładami są "Therapeutic", "Hostage Situations" i "No Comply", które z powodzeniem mogłyby sprawdzić się jako muzyczna ilustracja filmowej sekwencji przedstawiającej z panoramicznej perspektywy nocny ruch samochodów w dużym mieście. Być może myśl ta jest efektem sugestii wywołanej przez okładkę, ale choćby nerwowo pulsujący trip-hopową elektroniką, przecięty w połowie dialogowym samplem i dążący do rozpłynięcia się w eterze "Covert Operations" brzmi jak żywcem wyjęty ze spowitej mgłą kryminalnej produkcji.
W porównaniu z poprzednimi wydawnictwami tria, zaskakujące jest tutaj brzmienie. Hałas odszedł w zapomnienie, a gitarowy brud pojawia się raczej sporadycznie, jak na przykład w agresywnej końcówce "Rewal", przypominającej najbardziej post-hardcore'owe konotacje math-rocka. Guiding Lights postawiło na przestrzeń, która eksponuje wijące się, nieparzyste metra wygrywane przez sekcję ("Ghosting"). Maksymalnie skupionego, uzupełniającego się dialogowania perkusji i basu słucha się z dużą satysfakcją, zwłaszcza kiedy śledzi się uważnie gąszcz zmieniających się rytmicznych kierunków. Gitara Joanny Świderskiej sprawia wrażenie zadumanej w introwertycznych repetycjach, a przez wyjątkowo ciepłe, gładkie brzmienie zdarza jej się wprowadzić nawet nostalgiczną nutę, kojarzącą się z nastrojem końca lata ("Almera").
"The Document" to pożegnanie z klasą, choć od czasu do czasu można ponarzekać na brak intensywniejszych, bardziej śmiałych rozwiązań, zwłaszcza pod kątem brzmienia. Nie zmienia to jednak faktu, że bardziej "oddychająca" konwencja jest również interesująca, pobudza wyobraźnię do projektowania nastrojowych, kinowych wizualizacji. Wierzę, że jeśli kiedyś dojdzie do powrotu Guiding Lights, to z "The Document" jako punktem odniesienia może powstać jeszcze odważniejsza płyta, na którą będę czekać.
Instant Classic/2024